Kobiet w polityce jest coraz więcej, a w mediach nadal dominuje wygłaszany przez panów polityków „przekaz dnia”, zaś w weekendy „przekaz tygodnia” połączony z awanturką w studio telewizyjnym lub radiowym. 

Programów, w których można posłuchać wypowiedzi spokojnych, merytorycznych i po prostu normalnych jest bardzo mało. A już takich, w których rozmawiają kobiety – prawie wcale.

Jednym z najciekawszych programów ostatnich lat był nadawany co sobotę w  radiowej „Jedynce” program „Sterniczki” Roberta Kowalskiego. Piszę „był” bo właśnie dowiedziałam się, że został „na razie zawieszony”, co jak mniemam w języku obecnej władzy ma taką samą wagę jak słynne „niezwłocznie” Beaty Kempy. 

Na czym polegała siła „Sterniczek”? Na gościach – w programie co tydzień spotykały się kobiety działające politycznie, społecznie, zaangażowane w kulturę, sztukę, edukację. Ministry, posłanki, działaczki, aktywistki, artystki, kobiety nauki. Na równych prawach i zazwyczaj przyjaźnie dyskutowały o najważniejszych sprawach i bieżących wydarzeniach. O istocie sporu, a nie o tym „co Pan X powiedział o Panu Y”. Połączenie czynnych polityczek z przedstawicielkami choćby organizacji pozarządowych czy ekspertkami często dawało inne, szersze spojrzenie na ważne polityczne tematy. Siłą był tez prowadzący, Robert Kowalski, który spokojnie, dowcipnie i bardzo kulturalnie, dając każdej z uczestniczek szansę na spokojną wypowiedź, prowadził program. 

„Sterniczki” były jednym niewielu programów publicystycznych realnie promujących kobiety. Były jednym z niewielu programów w którym można było normalnie porozmawiać, mimo różnic poglądów. Był jednym z niewielu, w którym codzienny polityczny jazgot zastępowała spokojna, merytoryczna rozmowa. Był też jednym z tych programów, który nie bał się trudnych tematów, czasem mniej popularnych, mniej wygodnych. Obok polityki uczestniczki rozmawiały o sztuce, literaturze, o wydarzeniach dziejących się na świecie w kontekście szerszym niż nasze polskie podwórko. Widać PiS-owskie media tego nie potrzebują. I to jest ta „dobra zmiana” wg nich. 

PS. Ciekawostka na zakończenie: najczęstrzym gościem programu była Małgorzata Sadurska.

Komentarze

komentarze